sobota, 25 grudnia 2010

Czym jest neopogaństwo?

Poniższy post dedykuję wszystkim tym, którzy trafią na naszego bloga przypadkiem i/bądź nie będą wiedzieli o co tu w tym wszystkich chodzi. 



Czym tak w zasadzie jest neopogaństwo? 
Temat trudny do wyjaśnienia chociażby dlatego, iż nie ma nawet zgody w samej kwestii nazewnictwa. Niektórym “neopogaństwo” źle się kojarzy i w ogóle nie używają takiego określenia woląc zwykłe “pogaństwo”, jeszcze inny używają zupełnie innych określeń na to w co wierzą nie lubiąc przypinania etykietek. Jednakże jest to temat na zupełnie osobny artykuł i być może kiedyś się go podejmię. 
 Wracając do postawionego pytania. Z pewnością nie jest tylko religią, a także stylem i sposobem na życie, filozofią, życiową drogą, światopoglądem. Opierającym się na dawnych, przedchrześcijańskich wierzeniach, szacunku do Natury, uznaniu iż Boskość nie musi zawierać w sobie jedynie męskiego pierwiastka i wierze w magię, ale rozumianą tutaj bardziej jako manipulację energią, a nie rzucanie fireballami. 
Cechy, które tutaj wymieniłam są bardzo ogólne, ale współczesne pogaństwo jest nurtem tak różnorodnym, iż znalezienie elementów wspólnych dla wszystkich wierzeń jest sprawą niezwykle trudną. 
Przyjrzyjmy się dokładniej poszczególnym cechom. 
Mówiąc o przedchrześcijańskich religiach mam na myśli wierzenia celtyckie, greckie, nordyckie czy słowiańskie, a także egipskie, hinduskie, szamańskie czy sumeryjskie.  Zazwyczaj wybieramy jeden krąg kulturowy z którego czerpiemy swą wiedzę o mitologii i religii. Nie oznacza to oczywiście, że wierzymy dokładnie tak jak dawni wyznawcy. Nasza wiedza jest większa niż kiedyś, zatem nie możemy stwierdzić, że np. grzmoty wywoływane są przez Zeusa. Stąd opieramy się na dawnych wierzeniach, a nie ślepo postępujemy tak jak ludzie kiedyś. 
Natomiast szacunek do Natury najczęściej związany jest z wiarą w to, iż przyroda zawiera w sobie boski pierwiastek, a także z uznaniem wiecznie odnawiającego się cyklu życia i śmierci tak doskonale widocznego w Naturze. 
Boskość w naszych wierzeniach jest pełnią, zawierającą zarówno pierwiastek żeński i męski. Nie jest tak, iż któryś z nich dominuje bądź w ogóle go nie ma. 
Wiara w magię. Tak jak napisałam na początku - nie uważamy, że jesteśmy w stanie przywołać ognistą kulę, bądź latać. Magia jest czymś zdecydowanie bardziej subtelnym. To delikatne wpływanie na rzeczywistość poprzez rytuały bądź modlitwy do Bogów. I z całą pewnością  nie zadziała jeśli tylko czegoś sobie zażyczymy i nic więcej nie będziemy z tym robić. Magia ma pomóc, naprowadzić na właściwą drogę, a nie całkowicie za nas rozwiązać sprawę. 


Mam nadzieję, iż to krótkie wyjaśnienie co nieco rozjaśni w co wierzymy. 


Pierwszy Głos

2 komentarze:

  1. Hm... Pierwszy Głosie pozwolę sobie uzupełnić kilka rzeczy. Istnieją również pewne wspólne cechy pogaństwa, natury nie do końca teologicznej. Jest to nastawienie do innych religii, pogaństwo nie uznaje się jedyną wiarę, dopuszcza wielość i różnorodność. Zakłada, że Bogowie czy też Bóg (Jedność w ujęciu panteistycznym, nie jest tym samym co monoteistyczny Jahve, więc nadal mówimy tu o pogaństwie) przejawia się w różny sposób i stąd różne religie. Pogańska "wspólnota" właściwie bardziej oparta jest rzeczywiście na pewnym specyficznym i pierwotnym postrzeganiu świata i myśleniu. Operujemy często myśleniem magicznym i myśleniem za pomocą metamorfozy i w przeciwieństwie do chrześcijaństwa nie wstydzimy się tego. Dzieje się tak ponieważ, dla każdego poganina świat jest zmienny i cykliczny, co pokazują nam Bogowie, a stały symbol nie do końca do tego pasuje. Czerpiemy inspirację z mitu, jak słusznie zauważyłaś, ale wcale nie zgodzę się z Twoim argumentem, że nie wierzmy, że pioruny nie są zależne od Zeusa. Bo czemu, nie? Jeśli chrześcijanie wierzą dosłownie, że Jezus panuje nad wodami i burzą, że słucha go Natura (wszak jest bóstwem) to nie zamierzam potępiać nikogo, że wierzy, iż pioruny pojawiają się na ziemi z woli Peruna, a nie przez przypadkowe zawirowania atmosfery, niczym w totolotku. Nauka nie musi się pokrywać z religią. Jeśli ktoś wierzy, że Bóg Jahve wstrzymał tysiące lat temu Słońce (raczej Ziemię, ale można założyć, że prorok piszący te słowa, nie dysponował całą wiedzą objawioną), w każdym razie wierzy, że to się stało, to w czymże jest gorszy poganin, który wyznaje, że bogowie pojawiają się jako wiatr? I to mit, i to. Tyle, że dogmat chrześcijański uznaje swoje mity, za jedyne słuszne, co pozwala ośmieszać mity cudze. Podstawą jest tu ichnia teologia, nie naukowe kryteria poetyki, czyli nie jest to sąd obiektywny. Jednym słowem nasza fantazja, fantazją nie jest, ale wasza już tak i nie obchodzi nas tu magiczność tych teksów, ani żadna sensowna literacka i historyczna analiza. My wiemy lepiej. Ot, co. Wystrzegajmy się tego myślenia i nie poddajmy się mu. Jeśli ktoś ma prawo do dosłowności to my też i wcale nie czyni to nas gorszymi. Ktoś inny nauczył nas, jedynie, że to oznacza coś gorszego, ale tak nie jest. Basta
    Drugi Głos pozdrawia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam!
    Natrafiłam przypadkiem na tego bloga i pomyślałam, że może on stać się tym, czego szukałam. Przykro tylko, że pojawiły się na nim jedynie 3 wpisy z grudnia, choć mamy już kwiecień. Mam nadzieję, że doczekam się niebawem czegoś nowego - nawet jeśli jestem jedyną czytelniczką ;)

    OdpowiedzUsuń